okruchy

okruchy

codzienne

wspomnień

myśli

czasu

wiedzy

marzeń

codziennie od nowa kruszę dobry los

okruchy

stopy anioła

stopy anioła zadeptały moją potrzebę bycia

opiekuńcze na dystans czuję ich uwieranie

nie potrafię dobrać słów milczę idę patrzę

nie użalam się na los odcinam to co dobre

to co być powinno stało się a czas zadrwił

stopyaniola

nie zatrzymasz czasu

nie zatrzymasz czasu ale możesz zachować wspomnienia

nie zatrzymasz oddechu ale śnić możesz przymykając oczy

nie zatrzymasz myśli ale możesz powstrzymać słowa przykre

nie zatrzymasz zmian ale możesz je przyjąć radośnie codzień

nie zatrzymasz człowieka ale możesz opóźnić odejście ciepłem

zostanie pogładzi po policzku i zapomni że czasu nie zatrzyma

niezatrzymaszczasu

myśli kluczowe

myśli kluczowe a może kluczące w duszy na oślep

zawsze chciałam po prostu zrobić piękne zdjęcie

takie jak kiedyś moje serce porwało i ławki zostawiło

porównania zabijają radość tworzenia pięknych obrazów

bezradnie rozkładam mętlik w mojej głowie nie rozumiem

planty

liczbami kreślimy

liczbami kreślimy świat porządkujemy dni

dokładamy kolejne zbieramy wspomnienia

układając w daty zapisujemy przeżycia chwil

są daty ważniejsze i ważniejsze na zawsze

liczby serdeczne i płynące złymi uczuciami

są i takie skrywane w sercu głęboko na dnie

życie nanosi kolejne jak morze piasek na brzeg

liczby

łyżeczka

zachłystując się życiem zapomniałam oddychać

pochłaniałam kawały rzeczywistości nie myśląc

czas pląsał beztrosko przyprawiając o mdłości

zapomniałam powolutku łyżeczką brać najlepsze

tylko te kąski wyszukane i serdecznie przyprawione

kiedy niestrawność rozsadziła moje niegodziwości

ustawiłam się w kolejce do losu z małą łyżeczką

nadziei

lyzeczka

serdeczne więzy

kiedy przy dźwiękach muzyki myślę o serdecznych więzach

czas zatrzymuje się na najlepszych chwilach pełnych ciepła

niewyobrażalne ciepło dotyka miejsc najczulszych oddechem

delikatność zatrzymana w odrzuceniu podarowanego uczucia

serdecznewiezy

muzyka

obraz

wyjrzałam przez okno obraz zatrzymałam

słonko wyjrzało jakoś tak nie przekonujące

cień kroków przemykających  w pośpiechu

ptaszydła ciemne o czasie upływającym

przypomniały

slonkoobraz

zimowa cisza

zimowa cisza przemówiła nastrojem

trudno oderwać kroki od zapachu bieli

świat wyciszony zamilkł pięknem chwili

wołam i słyszę słowa pełne szczerości

chwila pod niebem podarowana ciepłem

zimowacisza

z nogi na nogę

zimno zapanowało niepodzielnie

śnieg przykrył myśli  dryfujące

zazdroszczę tym co w pośpiechu

nie pamiętają dnia poprzedniego

są zajęci światem do granic myślenia

ja z nogi na nogę nie mam pojęcia dokąd

zimno

...

stat4u

maem.pl