magia

czasami kawałek wrażeń prowadzi

na ulice pełne dawnych wspomnień

dickensowskie zapamiętania dodają

smaku wspomnieniom z dzieciństwa

patrzysz idziesz czas nie nadąża

czas dopełnia się mocą wspomnień

bau

listopadowa intensywność

listopadowa intensywność barw jest odwrotna

do żaru ludzkich uczuć późną jesienią i zimą

uczucia chowamy głęboko opatuleni płaszczami

przemykamy bezszelestnie szybkim krokiem gdzieś

liść na chodniku ma więcej wyrazu i jest piękniejszy

patrzę na piękno i listopadową intensywność moich

kroków

listopadowaintensywnosc

niedoskonałość

niedoskonałość bywa niezwykła

jest we wszystkim bez wyjątku

fajnie jest wiedzieć na pewno

ze nie jest się jedynym dziwadłem

niedoskonao

wielka woda

wielka woda pod moimi stopami obrazy pokazała

schowane głęboko pragnienia na dnie moich myśli

niewypowiedzianego nie wypowiem bo nie ma słów

uśmiecham się do twojej troskliwości o mój dzień

jest kolejny obrazy mkną rytmem mojego serca

buty

nadal słucham

by anieli powiedzieli

by anieli powiedzieli nie oglądaj się tam

gdzie twój uśmiech nie cieszy codziennie

nie pisz nie pytaj milczenie nie odpowie

milczenie jest wyniosłe własną wielkością

kocha siebie i okruchy rzuca jak władca...

jakowaś próba zadana dnia minionego

jestem choć przykro z każdym kolejnym ....

anio

melodia

świt

świt to najpiękniejsza pora dnia

nawet chciałam sukienkę włożyć

tą roześmianą najpiękniejszą

chłód twoich pytań zabrał radość

otulona szalikiem zapomniałam

zimno i cień czekały na mój ruch

uśmiechnęłam się blado świtem

poszłam sama...

wit

swit to najpiękniejsza pora dnia

cierpliwość

cierpliwości uczę się każdego dnia od nowa

nic ponoć nie dzieje się nigdy bez przyczyny

patrzę przecieram oczy codziennie zdziwiona

obserwuję w ciszy moje nieważne mówienie

o sprawach ważnych zbyte twoim milczeniem

przetrwam bo siła człowieka tkwi w czekaniu

mroznylisc

zima

światełko

światełko zapaliłam wpatruję się w płomień

czasem lepiej nie wzniecać ognia ponownie

niech tli się do końca bez nadziei i uśmiechu

powroty są na chwilę i nie grzeją serca wcale

wieczki

zimno

było mi ciepło a jednak zimno

czas płonął od nadmiaru zdarzeń

nie rozumiem ciszy krzyczącej

po moich słowach ciepło podanych

blusz

wzruszyć niebo

nie byłam dostatecznie dobra

aby wzruszyć niebo

zamiast talentu malowania świata

dostałam protezę cyfrowych wizji

niebo postanowiło mnie wypróbować

i dostałam tylko jedną rękę do obsługi

mojego świata bez którego nie potrafię

oddychać

prot


stat4u

maem.pl